sobota, 3 listopada 2012

Rozdział 48: "To koniec..."


Odkąd Kowalewska powiedziała Kurkowi o swoim zamiarze stosunki między tą parą uległy znacznemu oziębieniu. Bartek wyjechał na zgrupowanie przedolimpijskie i pożegnał się ze swoją ukochaną zwykłym do zobaczenia. Żadnego pocałunku na pożegnanie, kompletnie nic. Nie potrafił się przełamać po tym, że dowiedział się iż zaraz po olimpiadzie coś co jest dla niego wszystkim tak po prostu przejdzie do historii. Teraz siedział w Spale i praktycznie z nikim nie rozmawiał. Pierwszego wieczoru pobił się z Kubą o to, że Jarski znając prawdę wszystko przed nim ukrył, a teraz nawet nie próbował naprawić swoich relacji z przyjacielem. Był na niego wściekły, tak samo i na wszystkich, którzy wiedzieli o decyzji Kowalewskiej dotyczącej rozstania. Teraz siedział w pokoju i jeszcze raz wszystko analizował. Strasznie tęsknił za Olą, ale było zbyt wcześnie na to aby mógł z nią porozmawiać. Sytuacja najzwyczajniej w świecie go przerosła. Chciałby z kimkolwiek o tym porozmawiać lecz nie uważał aby ktokolwiek mógł powiedzieć coś co chociaż odrobinę podniosłoby na duchu przyjmującego.

-Kuraś idziesz do Zibiego? Chłopaki planują strzelić partyjkę pokera. Dawaj i nie zamulaj tutaj. Jakoś się ułoży…- Piotrek przyszedł na chwilę się przebrać.

-Wiesz co Piter? Bez niej nawet siatkówka traci sens…- przyjmujący musiał się wygadać, bo jeszcze chwila i zwariowałby.

-Bartek przestań. Mówię ci, wszystko się ułoży…- Nowakowski usiadł naprzeciwko swojego kolegi i patrzył na niego ze współczuciem.

-Ale dlaczego ona chce się rozstać? Cholera myślałem, że mnie kocha…- Kurek zaczął się żalić.

-Pewnie, że cię kocha. Słuchaj Kuraś, mi się wydaje, że Olka to zrobiła właśnie z miłości. Jaką masz pewność, że by się wam udało?- zapytał środkowy.

-Piter do cholery ja nie mogę bez niej żyć…- przyjmujący był bezsilny i ukrył twarz w dłoniach.

-Nie musisz mi tego mówić, bo to widać. Nie wiem jak którykolwiek z nas mógłby ci pomóc. Na decyzję Olki nie możemy wpłynąć. Mogę z nią porozmawiać ale wątpię, że to coś zmieni skoro jak sam mi mówiłeś stwierdziła, że to ostateczna decyzja. Musisz jakoś to przeżyć. Innego wyjścia nie ma. Pogódź się z tym i próbuj zacząć od nowa. Z czasem będzie ci łatwiej…- Nowakowski nie mógł patrzeć jak Kurek cierpi. Nawet nie próbował postawić się na jego miejscu, bo on nie dałby rady.

-Piotrek ja nie umiem, rozumiesz? Nie potrafię zacząć od nowa bez Oli…- w oczach przyjmującego pojawiły się łzy.

-Bartek jak mam ci pomóc? Powiedz jak, a ci pomogę…- Nowakowski był bezsilny.

-Ej barany idziecie czy nie?- do pokoju wpadł Winiarski- coś się stało?- zapytał widząc miny chłopaków.

-Winiar zaraz przyjdziemy. Idź do Zibiego…- nakazał mu środkowy.

-Ale wszystko gra?- Michał nie miał pojęcia co się stało.

-Tak idź do chłopaków…- Cichy się wkurzył.

-Dobra, tylko szybko dołączcie…- przyjmujący wyszedł z pokoju i cicho zamknął za sobą drzwi.

-Piter idź do nich. Ja tu zostanę. Nie psuj sobie przeze mnie wieczoru. Jutro wylatujemy do Londynu…- poradził środkowemu Kurek.

-Poczekają, a ja skończę z tobą rozmawiać, bo to jest teraz ważniejsze. Wymyśliłeś już co zrobisz z tym wszystkim?- dla Piotrka nie było teraz ważne to, że omija go impreza. Trzeba było jakoś wesprzeć Bartka na duchu.

-Nie wiem. Narazie nie rozmawiam z nią, bo nawet nie wiem jak mógłbym zacząć rozmowę. Co twoim zdaniem powinienem zrobić?- przyjmujący spojrzał wyczekująco na swojego kolegę. Ten odezwał się dopiero po chwili.

-Zadzwoń do niej. To po pierwsze, a po drugie pomyślimy jak będziemy w Londynie…- środkowy podał Kurkowi jego komórkę.

-Ale to teraz mam do niej dzwonić? Co ja mam jej powiedzieć?- zapytał Bartek.

-Znasz ją na wylot. Poradzisz sobie. Idziesz do chłopaków czy mam iść sam i powiedzieć im, że źle się czujesz?- Nowakowski wstał i skierował się w stronę drzwi.

-Zaraz przyjdę. Myślisz, że powinienem z nią porozmawiać teraz?- przyjmujący ponowił pytanie.

-No a kiedy? Nie rozmawialiście odkąd wyjechałeś na zgrupowanie. Pogadaj z nią. To ci pomoże. No dzwoń do niej…- nakazał mu środkowy i wyszedł z pokoju. Bartek co prawda chwilę się wahał, ale w końcu wybrał numer do dziewczyny. Ta odebrała niemal od razu.

-Cześć. Jak się czujesz? Wszystko u ciebie dobrze?- zapytała niepewnie.

-Tak, jakoś się trzymam. A u ciebie jak? Już wiesz gdzie idziesz na magisterkę?- Kuraś nie wiedział jak ma z nią rozmawiać.

-Zostaję w Łodzi. Dzisiaj zadzwonili do mnie, że zostałam przyjęta…- nawet Oli rozmowa się nie kleiła. Oboje starali się jakoś ze sobą rozmawiać aby nie poruszyć tematu ich związku ale nic im z tego nie wychodziło.

-No dobra, to ja będę kończył…- Kurek nie wiedział o czym ma porozmawiać z Kowalewską.

-Bartek przepraszam cię za wszystko…- powiedziała dziewczyna.

-Sądzisz, że podjęłaś dobrą decyzję? Nie chcę cię stracić Ola. Wiesz jak bardzo cię kocham…- w tym momencie Kuraś zaczął się przełamywać.

-Nie chcę cię zawieść. Boże ja nie wiem jak bez ciebie wytrzymam ale nie uda się nam. Bartek lepiej żebyśmy się rozstali…- przyjmujący usłyszał, że Kowalewska zaczęła płakać.

-Ola ale dlaczego?- wiedział, że to koniec między nimi. Ale miał pewność, iż ona jednak go kocha.

-A co jeśli ty albo ja się zakochamy w kimś innym? Nie mogłabym wtedy spojrzeć ci w oczy. W Rosji znajdziesz kobietę, którą pokochasz. Ale to nie będę już ja…- to chyba jedna z najtrudniejszych rozmów w życiu zarówno Oli jak i Bartka.

-Mogę mieć do ciebie prośbę? Kiedy wrócę z olimpiady chciałbym spędzić z tobą jeszcze trochę czasu. Kilka dni, a potem wyjadę…- obiecał jej.

-Dobrze ale proszę cię. Nigdy nie miej mnie za tą złą. Zwracam ci wolność, bo cię bardzo kocham. Pamiętaj o tym zawsze. Nam nie mogło się udać. I powodzenia na igrzyskach. Daj z siebie wszystko…- Kowalewska już nie mogła mówić. Płacz jej na to nie pozwolił.

-Ja ciebie też kocham. Widzimy się po olimpiadzie…- Bartek zakończył rozmowę i odłożył telefon. Piotrek miał rację. Kiedy porozmawiał z ciemnowłosą poczuł się lepiej. Wiedział przynajmniej, że ona czuje to samo co on. Wziął kilka głębokich wdechów, a potem poszedł do Zbyszka. Już z dala było słychać krzyki chłopaków. Kuraś nawet nie pukał tylko po prostu wszedł do środka.

-Rozmawiałeś z nią?- Piotrek od razu zauważył, że mina Bartka była inna niż jeszcze kilkanaście minut temu.

-Rozmawiałem…- odpowiedział krótko i usiadł na podłodze pomiędzy Ruciakiem, a Możdżonkiem.

-No i co?- do rozmowy wciął się Winiar.

-To koniec. Dobra rozkładajcie, o co gramy?- zapytał Kurek chcąc zmienić temat.

-Olka ci to powiedziała?- Winiarski był tak zaskoczony, że nie wiedział jak się zachować.

-Nie gadajmy dzisiaj o tym, dobra?- poprosił przyjmujący i poczekał aż chłopaki zaczną nowe rozdanie. Tego wieczoru nie pomyślał ani razu o Kowalewskiej. Miał po prostu totalną pustkę w głowie. Następnego dnia zaczęło się gorączkowe przygotowywanie do wyjazdu. Kuraś przed samym wylotem do stolicy Wielkiej Brytanii zadzwonił do swoich rodziców. Ci życzyli mu powodzenia. Wieczorem drużyna była już we wiosce olimpijskiej. Bartek zaraz po kolacji poszedł do Kuby w celu przeproszenia go za bójkę na początku zgrupowania. Wszedł do pokoju bez pukania ale wiedział, że lepiej załatwiać to od razu.

-Kuba możemy pogadać?- Kuraś ostrożnie wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi.

-Czego chcesz?- odpowiedział pytaniem jego przyjaciel nie odrywając wzroku od komputera.

-Przepraszam za tą bójkę w Spale. Oboje chcieliście dobrze…- przyjmujący zaczął niepewnie.

-Słuchaj Bartek. Ola mnie prosiła żebym ci nic nie mówił. Obiecałem jej chociaż wcale nie uważałem, że to dobry pomysł. Resztę załatwiajcie między sobą…- Jarski pokręcił głową i wrócił do przerwanej czynności.

-No ok, teraz rozumiem. Wtedy byłem zły na nią i na ciebie ale wiem, że nie zawiniłeś w sumie. Przepraszam…- Kurek wyciągnął w stronę swojego przyjaciela dłoń. Ten zawahał się ale w końcu uścisnął rękę swojego przyjaciela.

-A w ogóle podobno wczoraj z nią rozmawiałeś. Chłopaki coś mówili, że przyszedłeś do Zibiego i gadałeś od rzeczy. Co tam się działo, bo ja akurat już spałem…- atakujący spojrzał na swojego przyjaciela i wyraźnie oczekiwał odpowiedzi.

-Nie gadałem od rzeczy. Faktycznie rozstaję się z Olą. To była akurat prawda…- stwierdził Bartek, a Jarosz zaniemówił. Odezwał się dopiero po dłuższej chwili.

-Ale jak to rozstaję? O czym ty do mnie mówisz?- Rudy był w szoku.

-Kuba nie chcę teraz o tym rozmawiać. To chyba jeszcze do mnie nie dotarło. Uzgodniłem z nią, że po olimpiadzie spędzimy razem kilka dni, a potem wyjadę i w tym momencie jak to Ola stwierdziła „zwróci mi wolność”. Miała rację mówiąc, że nam nie mogło się udać. Widocznie nie byliśmy sobie pisani…- w tym momencie Kuraś posmutniał.

-Ale jak to nie byliście sobie pisani? Kurwa Kurek wy jesteście idealnie dobraną parą. Czemu o nią nie walczysz do cholery?!- atakujący się zdenerwował. Kto wmówił tej dwójce, że do siebie nie pasują?

-Bo ona nie zamierza zmienić decyzji. Skończ temat, dobra?- Bartkowi również zaczęły puszczać nerwy.

-Nie, nie skończę. Dwoje ludzi dobrało się idealnie, a ten mi gada, że do siebie nie pasują. Jasna cholera, chciałeś się z nią ożenić, a teraz pozwalasz jej odejść? Ty się dobrze czujesz?- Jarosz wpadł w furię.

-A co mam zrobić? Wywieźć siłą do Rosji? Nic nie mogę zrobić Kuba. Próbowałem wielokrotnie, ale teraz nie wolno mi jej denerwować. Ona musi dużo odpoczywać, bo to ją wiele kosztowało. Jestem bezradny i muszę pozwolić jej odejść!- przyjmujący również zaczął krzyczeć.

-No i co? Tak po prostu odpuścisz? Jasna cholera kochasz ją. Walcz o nią póki nie jest za późno!- wywiązała się z tego niezła awantura. Kiedy do środka wszedł Michał Kubiak myślał, że chłopaki zaraz się pobiją.

-Ej uspokójcie się. Co jest z wami ostatnio?- stanął między oboma siatkarzami aby w razie czego nie doszło do bójki.

-Nie wtrącaj się Dziku…- warknął Kurek.

-Ten idiota pozwolił na to, aby Olka z nim zerwała. Walcz o nią kretynie!- krzyknął Jarski.

-Dobra debile. Obaj zamknąć mordy i siadać. O co wam cholera chodzi. O jakie zerwanie?- Michał próbował opanować sytuację.

-Jarosz się czepia o to, że Ola rozstanie się ze mną jak wyjadę do Moskwy…- wyjaśnił Kurek i schował twarz w dłoniach. Dopiero teraz zrozumiał co to dla niego oznacza.

-I ty jej na to pozwalasz? Kuraś ale Jarski ma rację. Walcz o nią człowieku…- Michał wziął stronę Rudego.

-No i co zrobię? Próbowałem z nią rozmawiać, prosiłem. Nic z tego. Ona już nie zmieni decyzji. Sama mi to powiedziała, że mam sobie znaleźć kogoś w Rosji. To jest kurwa koniec!- ostatnie słowo wykrzyczał, ale czuł, że nie ma już siły walczyć z samym sobą. Serce nakazywało mu walczyć lecz rozum za każdym razem brutalnie sprowadzał go na ziemię.

-To jest chore. Ja pierdziele scena rodem z telenoweli. Dwoje ludzi kocha się na zabój ale i tak się rozstają. Nie wiem Kuraś co bym zrobił na twoim miejscu. Po prostu nie wiem. Myślałem, że wczoraj bredziłeś…- Kubiak tak samo jak Jarosz był zszokowany.

-No to mu kurde mówię niech walczy…- stwierdził Rudy.

-Kuba nie znasz tak dobrze Oli. On jej nie przekona…- Michał nie wiedział jak powinien teraz postąpić.

-Ciebie też pojebało Dziku? Jakie nie przekona? Nawet nie próbował…- Jarski miał pretensje do obu kolegów.

-Próbowałem. Wczoraj jak z nią rozmawiałem też prosiłem żeby zmieniła decyzję. Nic z tego Kuba. Straciłem ją. Jedyne na co się zgodziła to kilka dni po igrzyskach, ale nic więcej. Powiedziała jasno. Kilka dni, a potem nasze drogi się rozchodzą…- wyjaśnił bezradnie Kuraś.

-Pieprzona egoistka. Cholera no!- Rudy nie mógł się uspokoić- daj mi swój telefon Bartek…- atakujący wyciągnął dłoń po urządzenie.

-Ale po co ci moja komórka?- zapytał Kurek wyjmując urządzenie z kieszeni.

-Po prostu daj mi to. Dziękuję…- Jarosz zabrał przyjmującemu telefon i w spisie połączeń odnalazł numer do Kowalewskiej.

-Co ty robisz? Ocipiałeś?- Bartek chciał mu zabrać swoją własność jednak Michał mu zabronił. Rozmowa między Olą, a Kubą nie należała do miłych. Jarosz przełączył połączenie na tryb głośnomówiący i kiedy tylko Kowalewska odebrała zaczął ją o wszystko oskarżać. Kuraś chciał to przerwać jednak Michał nakazał mu słuchać. Szczerze mówiąc miał nadzieję, że atakujący coś załatwi. Pomylił się jednak i to bardzo, bo im bardziej ją oskarżał tym bardziej ona zaczynała się w sobie zamykać.

-I ty uważasz, że go kochasz? Jesteś samolubną egoistką. Miałaś go gdzieś od samego początku!- wykrzyczał Kuba do telefonu.

-Co ty wiesz o miłości? Masz żonę, która wszędzie pojedzie za tobą. To sprawa moja i Bartka, a tobie nic do tego. I nie oskarżaj mnie jeśli nie wiesz o co chodzi!- Ola widocznie wpadła w furię.

-O to chodzi, że byłaś z Kurasiem tylko dla jego sławy i pieniędzy! Nie masz wstydu. Zdobywasz każdego na tą ładną buźkę, ale tak naprawdę jesteś karierowiczką!- przyjmujący chciał zainterweniować jednak Kuba mu na to nie pozwolił.

-Głupi skurwysyn. Lepiej żebym cię nigdy więcej nie spotkała twarzą w twarz. Podły cham!- w słuchawce było słychać, że dziewczyna wybuchnęła płaczem, a potem połączenie zostało zakończone.

-Co za wredna baba…- podsumował Jarski, a Bartek był w takim stanie, że jeszcze chwila, a wybuchnąłby płaczem przy chłopakach- Kuraś co jest? Może i trochę przesadziłem, ale ona też nie jest bez winy…- atakujący zaczął się bronić.

-Nie Kuba, ja mam tego dość. Nie zbliżaj się do mnie przynajmniej do meczu z Włochami…- Bartek zabrał swój telefon, a potem wyszedł z pokoju przyjaciela trzaskając drzwiami. Musiał to wszystko przemyśleć. Z pewnością najtrudniejsza decyzja została podjęta, Kowalewska odejdzie. Pytanie tylko kiedy?

&&&

 Dzień dobry, rozdział nr 48 przed wami. Kolejna część z serii jak pisałam bloga bez weny i pomysłu. Rozdział mi się nie podoba ale nie byłam w stanie napisać nic innego. Jak  widać Olka nie zmieni decyzji, zwróci Kurkowi wolność, Kuba nadwyrężył swoją przyjaźń z Bartkiem, nikt nie wie jak mu pomóc przez to przejść itd. Generalnie to trzeba kończyć tego bloga, bo mam strasznie dużo obowiązków na uczelni i nie wiem czy nie będę musiała zawiesić opowiadań. Uroki studiowania dziennikarstwa na US-ie. W każdym bądź razie jeszcze udaje mi się pogodzieć obowiązki uczelniane z tymi tutaj ale nie wiem co będzie dalej. Postaram się dokończyć to tak, aby nic nie zawieszać chociaż będzie ciężko.
W wolnym czasie zapraszam na Miłosne Poświęcenie. W końcu przyspieszyłam tam fabułę. Nie będę pisała tasiemca, bo nie mam na to ochoty :)
Dziękuję za ostatnie komentarze, pozdrawiam i do następnej soboty jeśli to się uda (projekt wzywa, a jest tam mnóstwo materiału do nauczenia). Buziaki i trzymajcie się...
Jeśli macie pytania zapraszam na wywiader

 

6 komentarzy:

  1. Kurek powinien się ogarnąć i przez te kilka dni po londynie zacząć walczyć o olke. Nawet mógł by zerwać kontrakt z Dynamo byle by pogodzić się z nią.. olka też tłumaczy sobie że tak będzie lepiej .. Może igła powinien zabawić się w wujka dobra rada i naprowadzic ich na jakieś rozwiązanie.. Oni zachowują się trochę jak dzieci normalnie .. Żadne z nich nie chce się przyznać że ten koniec to będzie i jest. Największy błąd, to wygląda tak jakby bali się walczyć o ten związek .. Niepojmuje normalnie... Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. Podzrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jarski z Miśkiem mają trochę racji niech Bartek spróbuje jeszcze raz wpłynąć na decyzję Olki. Może gdy spędzą te kilka dni po igrzyskach dziewczyna zmieni zdanie i wrócą do siebie. Ale Jarski przegiął tym telefonem do Oli, nie powinien tak się do niej odzywać, ona też cierpi. Pozdrawiam Angel

    OdpowiedzUsuń
  3. hmmm... jak się Kurek pytał czy może o coś prosić i jak Ola mówiła o tym, że znajdą innych ludzi, to myślałam, że może obiecają sobie, że jak wróci kiedyś z Rosji i będą sami to wrócą do siebie...
    jeju... jakie to wszystko smutne...
    Kuba pojechał jej ^_^ ale ona też nie była mu dłużna, a myślałam, że jest łagodniejsza :P
    pozdrawiam i zapraszam na mój blog :* dziś wstawiłam kolejny rozdział :)
    find-a-shelter.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Rudy i Dziku mają rację, jeśli Kurkowi zalezy to niech się postara. Czasami trzeba zawalczyć o kobietę, a nie siedzi i nic nie robić. Ale Ola też mnie irytuje. Czy ona robi coś oprócz płaczu? Bo tylko ryczy i ryczy. Ona też niech się weźmie w garść.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kuraś powinien o nią walczyć. Może i jest uparta, ale ja bym nie pozwoliła odejść osobie, na której zależy mi najbardziej. Kochają się i to jest najważniejsze, to byłaby ich próba czy na prawdę do siebie pasują i chcą tego związku. Niech ona się w końcu ogarnie i nie zostawia takiego faceta... Jestem bardzo ciekawa jak zakończysz ich historię. Czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja to mam ochotę potrząsnąć Olką, tak porządnie... Myślałam że dla niej miłość będzie najważniejsza. Bo powinna być...

    OdpowiedzUsuń